wtorek, 28 lutego 2017

Dwa obiady




Pomysł mam dziś niesłychany!
Zrobię obiad dla swej mamy

Talerzyki plastikowe
I łyżeczki kolorowe

Będzie zupa, drugie danie
Tylko nic nie mówcie mamie,

Bo to niespodzianka będzie!
Już naczynia stoją wszędzie

Obiad prawie jest gotowy
Lecz coś przyszło mi do głowy

Jest już zupa wymyślona
Ale gdy wystygnie ona

Zanim mama zdąży wrócić?
Będę musiał ją wyrzucić!

Do rąk więc telefon biorę
Numer do mamy wybiorę

I po chwili do pokoju
Wchodzi mama z przedpokoju

I je obiad, i próbuje
I to wszystko jej smakuje!

Lecz ten obiad wymyśliłem
Choć się bardzo natrudziłem

To na obiad ten prawdziwy 
Mam ochotę nie na niby

Mama o tym pomyślała
Mnie do kuchni zawołała

Teraz zjemy drugie danie
Wszystko dzięki mojej mamie

czwartek, 23 lutego 2017

Pociąg




Stoję z mamą na peronie
A w wagonie cztery konie 

I żyrafy, słoń, niedźwiedzie
Żartowałem! pociąg jedzie

A w nim tylko ludzie siedzą
I kanapki sobie jedzą

Pociąg wiezie ich w podróże
Czasem małe, czasem duże

I bez względu gdzie chcą jechać
Pociąg będzie na nich czekać

By ich zabrać tam gdzie chcą
Właśnie po to jest nam on

Myślę sobie czasem, że 
Ja pojadę tam gdzie chce

Wsiądę z mamą do pociągu
I nie będzie tam przeciągu

Będzie ciepło, miło, fajnie
Ale również nadzwyczajnie!

Bo pociągi już tak mają
Że je dzieci uwielbiają


czwartek, 16 lutego 2017

Kałuże



Kiedy śnieg z wolna topnieje
Ja się wtedy ciągle śmieje!

I nikt tego nie rozumie
Bo nikt skakać tak nie umie

A dorośli narzekają
Bo kaloszy wciąż nie mają

Lecz gdy przyjdzie pora taka
Dla dziewczynki czy chłopaka

Bez różnicy jest tu płeć
Byle dobre buty mieć

Wtedy skakać można wszędzie
A gdy wszystko mokre będzie?

To jest przecież drobiazg taki
Bo na sobie mam gumiaki!

Wszystkie kałuże są już moje
Bo ja wody się nie boje

Kocham kałuże no i wodę
A jak jeszcze mam przeszkodę

Wtedy to już jest zabawa
A nie żadna trudna sprawa

Trzeba cieszyć się bez przerwy
Żadne smutki, żadne nerwy

Tutaj miejsca na nie, nie ma 
Ani na żadne zmartwienia

Bo bez względu na pogodę
Ja się zawsze bawić mogę

I czy suche są skarpety
Albo mokre-no niestety

Bez wytchnienia w kałuże skaczę
Bo nie może być inaczej

wtorek, 14 lutego 2017

Uciekająca skarpetka



W pralce leżą trzy skarpety
Czwartej nie ma tu niestety

Poszukuje jej już mama
Lecz nie może znaleźć sama

Przyszła babcia z dziadkiem razem
I szukają pod obrazem 

Lecz skarpetka zagubiona
Nie chce być dziś znaleziona

Ciocia też się przyłączyła
Była bowiem bardzo miła

Potem przyszła też sąsiadka
Przyłączyła się do dziadka

I do babci, cioci, mamy
Wszyscy skarpetki szukamy!

Nagle krzyczy ktoś z daleka
Że skarpetka nam ucieka

W końcu mama ją złapała
I do pralki wnet schowała

Skarpetka chciała uciekać
Nie było więc na co czekać


Mama pranie włączyła
Ucieczka się zakończyła

Całe pranie już zrobione
I skarpetki wysuszone

Wtem skarpetka zawstydzona
Obiecuje, odtąd ona

Będzie chętnie się kąpała
By być zawsze czyta cała!

niedziela, 5 lutego 2017

Bałagan


Kiedy skończy się zabawa
To przychodzi trudna sprawa

Gdzie się tylko nie spojrzymy
Wszędzie zabawki widzimy 

Tutaj klocki a tam misie
A posprzątać nie chce mi się!

Co mam zrobić z bałaganem?
Nigdy sprzątać nie przestane!

To sprzątanie potrwa wieki
Mnie opadają powieki

Chyba szybko się położę
Ktoś inny posprząta może

Może mama? Albo tata?
Ciocia, babcia, siostra brata?

Ale wtedy wchodzi mama 
I zaczyna sprzątać sama

Troszkę smutno mi się robi
No bo mamę bolą nogi

Cały dzień dzisiaj chodziła
Była dla mnie taka miła!

Więc szybko idę do mamy
"Mamo, razem posprzątamy!"

Szybko nam się to udało
Tych zabawek było mało

Teraz wszędzie jest czyściutko
Pięknie, ładnie i milutko

Wtedy pomysł wpadł do głowy
Taki prosty, całkiem nowy

Że gdy bawię się czasami
To nie wszystkimi rzeczami

A gdy skończę te zabawę 
To zabawki wnet odstawię

I porządek będzie wszędzie
I nikt sprzątać już nie będzie!

sobota, 4 lutego 2017

Bajka na dobranoc


Kiedy ciemno jest na dworze 
Każde dziecko wtedy może

Skakać biegać i się śmiać
Ale wtedy trzeba spać!

Mama ręce załamuje 
Prosi, woła, dyskutuje

Ale przecież czas wieczora
To zabaw najlepsza pora

Mama myśli i główkuje
Nagle książki poszukuje

Gdy już trzyma ją w swej dłoni
Wtedy dziecko już nie goni

Już nie skacze i nie biega
Bo posłuchać bajki trzeba

W swym łóżeczku z misiem w dłoni
Słucha przygód świnek, koni

Wyobraźnia wciąż pracuje
Ze snem dziecko się mocuje

Ale sen w końcu wygrywa
Mama dziecko swe przykrywa

Światło gasi a maluszek
Wśród kołderek i poduszek

Śni o przygodach nieznanych 
Przez nikogo nie zbadanych

czwartek, 2 lutego 2017

Jakie imię mają mamy?


Kiedy Anna była mała
To się Ania nazywała


Więc rozmyślam dziś od rana
Jakie imię miała Mama?


Może Ania albo Basia
Albo Kinga może Kasia?


Kto zna odpowiedź na to pytanie?
Musze je zadać chyba swej mamie


A gdy poszedłem i zapytałem
To oczy jak pięć złotych miałem


Bo ta odpowiedź jest niesłychana!
Że inne imię ma każda mama!